Dwuletni Bruno z Pruszcza potrzebuje pilnej operacji serca. Jej koszt to 1,5 miliona złotych. Rodzice dziecka zbierają pieniądze

Anna Gawrońska
Anna Gawrońska
Bruno ma 2,5 roku i mnóstwo operacji za sobą. Wielu lekarzy dziwi się, że ten chłopiec stoi przed nimi. To znak, że chce walczyć. Teraz rodzice chcą walczyć o możliwość wykonania operacji, która warta jest aż 1,5 miliona złotych. Zbierają każdą złotówkę!

Bruno urodził się z wadą serca

Bruno Bachanowicz dopiero co skończył 2 lata i już ma poważne problemy ze zdrowiem. Bruno przeszedł już jedną poważną operację serca, operację wzroku i poważny rozległy udar mózgu. Niestety, po ostatnich kontrolnych badaniach, lekarze jednogłośnie stwierdzili, że jego serce wymaga kolejnej pilnej reoperacji.

Wada serca Bruna została wykryta jeszcze podczas ciąży. Ciąża była planowana, więc rodzice zadbali o wszystkie badania i suplementację od samego początku. W rodzinie również nie występowały choroby serca.

- Usłyszeliśmy, że niestety czasami tak po prostu się zdarza. Musieliśmy przyjąć to i żyć ze świadomością, że nasz syn będzie całe życie wymagał specjalistycznej opieki, a my będziemy każdego dnia drżeli o jego zdrowie – mówi Barbara Bachanowicz, mama Bruna.

Po porodzie potwierdziła się diagnoza. Tetralogia Fallota. Poważna złożona wada serca, składająca się z czterech odrębnych wad.

- Pomimo tego, że byliśmy na to gotowi, to jednak nie da się przygotować na widok swojego dziecka podłączonego do rurek, specjalistycznego sprzętu i pikających maszyn – wspomina pani Barbara.

Mając dwa miesiące Bruno przeszedł pierwszy zabieg plastyki balonowej serca, który przebiegł bez komplikacji. Dwa miesiące później odbyła się korekta całkowita.

- To były najgorsze 8 godzin w naszym życiu. Syn był podłączony pod sztuczne płuco-serce. Operacja się udała – mówi mama dziecka. - Poinformowano nas, że jednak nie udało się uratować naturalnej zastawki i trzeba było wszyć część, która nie będzie rosła razem z całym sercem, co wiąże się z koniecznością wymiany w przyszłości. "Niestety Państwa syn miał rozległy udar mózgu" – usłyszeliśmy odwiedzając syna w drugiej dobie po operacji. Nie mogliśmy w to uwierzyć. Udar mózgu u 4-miesięcznego dziecka? "Tak się czasem zdarza"... tyle był w stanie powiedzieć nam lekarz.

W szpitalu bez rehabilitacji

Od tamtej chwili rodzice rozpoczęli walkę o sprawność synka. Udar zajął całą prawą półkulę mózgu, częściowo również lewą oraz móżdżek i sploty nerwów wzrokowych. Bruno był karmiony sondą, odsysany ssakiem, bo dusił się własną śliną. Miał sparaliżowaną lewą stronę ciała. Przez cały pobyt w szpitalu nie był rehabilitowany.

- Byliśmy tam ponad miesiąc. Straciliśmy więc najważniejszy czas na rehabilitację, która przynosi najlepsze efekty po udarze. Konsekwencją udaru był także zez poudarowy lewego oka. W kwietniu 2022 roku syn przeszedł operację zezującego oczka. Efekt wizualny jest zadowalający, jednak nie mamy pewności czy udało się uratować prawidłowe widzenie. Skutkiem udaru jest również afazja, która objawia się brakiem mowy, dlatego Bruno regularnie uczęszcza na terapie, rehabilitacje i zajęcia logopedyczne. Jest także pod stałą kontrolą neurologa, kardiologa oraz okulisty.

Bruno dokonał niemożliwego. Po tak rozległym udarze biega, skacze, wspina się, jeździ na rowerze. Jak zaznaczają rodzice, każdy neurolog, który miał wgląd w jego wyniki, nie mógł uwierzyć, że należą do dziecka, które stoi przed nim.

Kolejna walka o zdrowie

Niestety, podstępna wada serca, jaką jest Tetralogia Fallota, daje znowu o sobie znać. Obecnie Bruno ma ciężkie zwężenie podzastawkowe z ogromnym gradientem, który demoluje serce. Dodatkowo tworzy się tętniak, przez którego operacja musi odbyć się jak najszybciej. Z każdym dniem niebezpieczeństwo rośnie – serce ulega nieodwracalnym zmianom, których nawet najlepszy kardiochirurg nie naprawi, jeśli pomoc nie przyjdzie na czas.

-Liczymy się z tym, że może to nie być ostatnia operacja serca, której Bruno będzie wymagał, dlatego każde kolejne cięcie małego serduszka, musi być zrobione wręcz idealnie. Każda blizna niesie za sobą ogromne konsekwencje w przyszłości, takie jak np. zaburzenia rytmu serca i wiele innych. Po naszym synku nie widać, że jest tak poważnie chory. Żyliśmy więc złudzeniem, że wszystko jest dobrze. Nadzieją, że te najgorsze dni są już za nami. Uśpiło to naszą czujność - przyznaje pani Barbara. - Gdyby nie rutynowe badania kontrolne, nie mielibyśmy pojęcia, że jego stan jest tak poważny, a serduszko wymaga natychmiastowej operacji. My wiemy, że Bruno da radę. Teraz my musimy mu udowodnić, że wszystko jest możliwe. Bardzo prosimy o pomoc  w walce o zdrowie naszego synka.

Bruno ze względu na stan po rozległym udarze mózgu musi być zoperowany w szpitalu, który nie tylko posiada najlepszy zespół kardiochirurgów, ale przede wszystkim najlepszą opiekę pooperacyjną i neurologiczną, aby nie doszło do kolejnego udaru.

Rodzice wraz z Fundacją Siepomaga są w stałym kontakcie ze szpitalem w Genewie, gdzie chłopiec czeka już  na oficjalną kwalifikację oraz wycenę operacji. Według szacunkowych wyliczeń koszt operacji to około 1,5 miliona złotych.

Link do zbiórki: TUTAJ

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ostrzał Kijowa. W trakcie operacji na sercu dziecka zabrakło prądu

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na pruszczgdanski.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie