Jak z szacunkiem pochować swoich bliskich – wywiad z Dominiką Hermanowicz

Jakub Cyrzan
Jakub Cyrzan
Udostępnij:
Zbliżający się okres świąt zmarłych jest czasem szczególnej nostalgii. Brak bliskich nam osób jeszcze bardziej przypomina o sobie podczas odwiedzania rodzinnych grobów. Z Dominiką Hermanowicz, prowadzącą ceremonie ostatniego pożegnania porozmawialiśmy m. in. o tym, jak przeżyć zbliżające się święta zmarłych, a także dlaczego tak ważnym jest upamiętnienie bliskich już na pogrzebie.

Od kilku lat prowadzi Pani ceremonie ostatniego osobistego pożegnania. Na czym one polegają?

Są to ceremonie pogrzebowe świeckie (humanistyczne) i wyznaniowe, które odbywają się w atmosferze osobistego wspomnienia i uhonorowania żegnanej osoby. Oprócz tego prowadzę również spotkania po pogrzebie, czyli tzw. konsolacje, na których wspomnienia te mają charakter prezentacji multimedialnej, ze zdjęciami i opowieścią o żegnanej osobie.

Jak można oddać indywidualność każdej chowanej osobie? Wydaje się, że pogrzeby są dość rutynową sytuacją przepełnioną bólem i żalem. Chyba ciężko odnaleźć w nich elementy szczególnej wyjątkowości.

Owszem, faktem jest, że ceremonie wyznaniowe są do siebie podobne, jako, że odbywają się zgodnie z ustalonym ceremoniałem kościelnym. W prowadzonych przeze mnie ceremoniach skupiam się na zauważeniu zarówno osoby żegnanej jak i jej bliskich. Tym samym element unikalności wynika z niepowtarzalnej historii tej osoby i jej relacji rodzinnej, co stanowi podstawową mowę na pogrzebach, które prowadzę. Różne są także mowy dotyczące natury życia i śmierci, które mogą się pojawić. Zmienność tych elementów sprawia, że każda prowadzona przeze mnie ceremonia pogrzebowa jest indywidualna.

Zatem ważnym elementem Pani pracy jest dokonanie researchu na temat żegnanej osoby?

Tak, jest to podstawa mojej pracy. Bez rodzinnego wywiadu nie jestem w stanie przygotować osobistego pożegnania. Postawiłam sobie za cel, żeby każda prowadzona przeze mnie ceremonia pogrzebowa honorowała osobę żegnaną i żeby spełniała potrzeby najbliższych, którzy w należyty sposób chcą pożegnać i upamiętnić bliską im osobę.

Co przekonało panią do prowadzenia takiej działalności? Jak to wszystko się zaczęło?

Wynikało to z moich osobistych doświadczeń. W 2016 r. straciłam babcię, która była wyjątkową osobą i była mi bardzo bliska. Liczyłam na to, że jej pogrzeb będzie okazją do publicznego podkreślenia jej niezwykłej postawy i uhonorowania jej. Niestety, w związku z tym, że jej pożegnanie było wyznaniowe, moja babcia została jedynie kilkukrotnie wymieniona z imienia i nazwiska. Pomyślałam, że może na spotkaniu po pogrzebie, pojawią się wartościowe wspomnienia, które staną się plastrem na świeżą ranę straty. Niestety, zabrakło nam sił i odpowiedniego przygotowania do takiego spotkania. Wtedy pojawiło się uczucie podwójnej straty. Z jednej strony straciłam babcię, a z drugiej szansę jej publicznego upamiętnienia. Poczułam wtedy niezgodę, by pożegnania ważnych i wyjątkowych osób były anonimowe i bezosobowe. Napisałam więc list, który mógłby być odczytany podczas ceremonii. Zrobiłam też prezentację pamiątkowych zdjęć tak, żeby zebrać wszystkie moje emocje i pamięć po babci. Pokazałam to później w gronie rodziny, co stało się pretekstem do wspomnień. Widząc taką reakcję moich bliskich stwierdziłam, że jest to ważne i potrzebne.

Co jest najtrudniejszego w Pani pracy? Codziennie zderza się pani ze smutkiem, gdzieś w tym wszystkim trzeba znaleźć w sobie siłę, aby wygłaszać mowy. Jak się to Pani udaje?

Niejednokrotnie trudnym aspektem mojej pracy jest znalezienie esencji do opowieści o danej osobie na podstawie wywiadu z jej rodziną. Chodzi o to, by oddać istotną treść i przekaz życia konkretnej osoby i jej historii rodzinnej, które stanowią sedno opowieści. Zrobienie tego w krótkim czasie jest nie lada wyzwaniem.

Chyba ciężko jest rozmawiać z rodzinami o ich bliskich, których chwilę wcześniej utracili?

Zaskoczę pana. To prawda, że na myśl o takiej rozmowie rodziny często czują zakłopotanie. Myślą, że będą mieli pustkę w głowie. Jednak kiedy dochodzi do takiej rozmowy, pojawiają się pytania, które uruchamiają wspomnienia, więc toczy się ona bardzo płynnie. Bliscy mają dzięki niej też więcej spokoju, ponieważ mogą podsumować wspólny czas i pojawiają się warunki, by przygotować się do pogrzebu. Rozmowy te często mają również charakter oczyszczający, bo pojawiają się łzy wzruszenia i ważne emocje, więc ostatecznie ich efekt jest dla ludzi korzystny.

Czy tego typu zabiegi nie prowadzą czasami do rozdrapania ran pogrążonej w żałobie rodziny?

Rany można rozdrapywać, albo opatrywać. Ja staram się podchodzić do takich rozmów z wyczuciem, tym samym nie drążę tematów, które mogą być trudne lub niepotrzebne dla rodziny.

Dlaczego warto pożegnać bliskich wygłaszając szczególne przemowy?

Na ten temat mogę spojrzeć z dwóch perspektyw. Z jednej strony jako osoba, która indywidualnie nie doświadczyła tego typu przemowy na pogrzebie mojej babci, mogę powiedzieć, że zabrakło mi pośmiertnego uhonorowania jej życia. Gdyby pojawiło się wspomnienie jak wyjątkową osobą była, myślę, że miałabym poczucie spokoju i sprawiedliwości, że oddałam jej to, co się jej należało. Z drugiej strony, z perspektywy osób, z którymi pracowałam i które miały okazję pożegnać swoich bliskich w taki sposób, przypominają mi się słowa pani, z którą żegnałam jej tatę. Powiedziała mi po pogrzebie, że przypomnienie jego życia i ich wspólnych losów, oddało mu należny honor i pozwoliło go godnie pożegnać. Dla niej z kolei było to również dobre wejście w żałobę i początek nauki życia bez taty.

Zbliża się okres świąt zmarłych. W Polsce szczególnie w tym czasie przyjęło się odwiedzanie grobów bliskich. To wszystko stało się wśród nas mimo wszystko trochę rutynowe. Co zrobić, by czas spędzony na grobach tego typu rutyną nie był?

Wydaje mi się, że jest to bardzo indywidualna kwestia i każdy sam powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ma potrzebę przy tej okazji wspomnieć osoby, których już nie ma. Jeżeli tak, można to robić na różne sposoby - w ciszy, dla siebie, czy też podczas rozmów w gronie rodziny. Uważam, że te święta są dobrą okazją, by na nowo przybliżyć sobie życie bliskich, wyciągnąć zdjęcia, przypomnieć ważne momenty i porozmawiać o nich, tym bardziej, jeśli ta osoba była dla nas wyjątkowa. W pędzie życia często zapominamy o naszej rodzinie, szczególnie o dalszych przodkach, a przecież to część nas, tego, kim jesteśmy, naszego rodzinnego dziedzictwa.

Przełomowe odkrycie polskich naukowców

Wideo

Materiał oryginalny: Jak z szacunkiem pochować swoich bliskich – wywiad z Dominiką Hermanowicz - Pruszcz Gdański Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie