W bibliotece w Mierzeszynie zawisły archiwalne zdjęcia mieszkańców, pocztówki z początku XX w. i Sąd Ostateczny Hansa Memlinga |ZDJĘCIA

Danuta Strzelecka
Danuta Strzelecka
Fot. Danuta Strzelecka
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Wnętrze biblioteki w Mierzeszynie gm. Trąbki Wielkie jest po remoncie Są nowe meble, nowy sprzęt, nowa podłoga, a na ścianach … historia Mierzeszyna i to nie tylko ta oficjalna. Są tam także zdjęcia prywatne otrzymane od mieszkańców, czytelników placówki i ... od niemieckiego instytutu, na których jest Sąd Ostateczny Hansa Memlinga stojący w roku 1942 na ołtarzu mierzeszyńskiego kościoła.

Atmosfera w bibliotece w Mierzeszynie była zawsze niezwykle przyjazna, ale teraz, dzięki nowemu wnętrzu, jest jeszcze lepsza. Odnowione wnętrze biblioteki zaprojektował architekt wykonujący bibliotekę w Manhattanie we Wrzeszczu - Zbigniew Żejmo. Na dwóch ścianach pojawiła się fototapeta z archiwalnymi zdjęciami miejscowości udostępnionymi przez mieszkańców, kolekcjonera pocztówek oraz Instytut Herdera w Marburgu.

- Przed remontem wystąpiliśmy z apelem do mieszkańców, by otworzyli swoje szuflady, albumy rodzinne i podzielili się z nami zdjęciami sprzed lat - mówi Leszek Orczykowski, dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Trąbkach Wielkich. - Na początku mieliśmy pomysł, by na fototapecie znalazło się jedno zdjęcie, ale wspólnie z projektantem doszliśmy do wniosku, że szkoda tej historii nie pokazać. Są tu zdjęcia jeszcze sprzed wojny, dokumentujące ważne wydarzenia dla mieszkańców, jak ustawienie nowego krzyża we wsi w 1936 roku, poprzednie ścięły niemieckie bojówki. Na uroczystości poświęcenia było ok. 5 tys. osób. Zjechali tu z okolicznych i dalszych miejscowości, by bronić swoich wartości. Ten krzyż dalej stoi na jednej z posesji.

Odzew na apel o udostępnianie zdjęć był duży. Są domy kryte strzechą, mieszkańcy, którzy zapisali się na kartach historii, ksiądz Aeltermann - przedwojenny proboszcz parafii, który otwarcie sprzeciwiał się nazizmowi, zdjęcia z lat 50., 70.

- Wpłynęło około 60 zdjęć - dodaje Ewa Papis, bibliotekarka w bibliotece w Mierzeszynie. - Mieszkańcy są bardzo zadowoleni, chwalą pomysł. Podpytują, co to za miejsce, kim są osoby na zdjęciu. Czasami sami podpowiadają jakąś historię związaną z miejscami na zdjęciach. Jest też najstarsze zdjęcie naszej biblioteki, przedstawia sklep kolonialny. Fotografia pochodzi z ok. 1920 r. Później była w tym miejscu piekarnia - cukiernia, restauracja, sklep żelazny, później znowu restauracja, w końcu biblioteka.

Archiwalne zdjęcia wzbudzają zainteresowanie

Duże zainteresowanie wzbudziło zdjęcie Mierzeszyna z lustrzanym odbiciem. Mieszkańcy mieli wątpliwości, czy to ich miejscowość, bo się nie zgadzało ustawienie domów.

- Dostałam telefon do rodziny, od której otrzymaliśmy zdjęcie, okazało się, że te budynki mają przeciwną kolejność niż w rzeczywistości. Pan sam wywoływał zdjęcia i musiały mu się klisze nałożyć, stąd taki efekt - wyjaśnia Ewa Papis.

Wśród zdjęć, które znalazły się na fototapecie także mniej znany fragment mierzeszyńskiej historii, a w zasadzie wojennych losów jednego z najbardziej znanego dzieła XV wiecznego malarza niderlandzkiego Hansa Memlinga.

- Mamy dwa zdjęcia Sądu Ostatecznego, który stoi w jednym z kościołów w Mierzeszynie na ołtarzu. Na jednym obraz jest otwarty, na drugim - zamknięty - mówi Leszek Orczykowski.

- Zdjęcia należą do zbiorów Herder Institut w Marburgu. Są datowane na 1942 r. W czasie wojny Niemcy wywieźli obraz z Gdańska, by go ukryć. Dopiero kilka lat temu odkryto, że przez pewien czas to cenne dzieło było w Mierzeszynie. Nie wiadomo, czy obraz stał cały czas na ołtarzu, czy był tak ustawiony tylko do zdjęcia. To jest jedyny ślad, który potwierdza, że ten obraz był w Mierzeszynie. Stąd wywieziono go w głąb Rzeszy do Turyngii.
- Być może kiedyś uda się więcej dopowiedzieć do tej historii - dodaje Leszek Orczykowski.

Powstanie album z fotografiami

- Mamy taki pomysł, żeby zrobić album z tymi zdjęciami, które na ścianie i tymi niewykorzystanymi. W dużym formacie A3. Na każdej stronie kilka zdjęć a obok wolne miejsce, by mieszkańcy mogli uzupełnić informacje o osobach na zdjęciu, o miejscach, które przedstawiają. Do końca nie wiemy, kto się na niektórych znajduje - mówi Leszek Orczykowski. - Tu przy sklepie są dwie panie. Jedna to wiem, że to pani sołtys, ale obok nie wiemy, kto to taki. Podobnie ze zdjęciem klasy. Też nie wiemy, kto jest na zdjęciu.

Cały czas apel o przynoszenie zdjęć jest aktualny.

- Prosimy o przynoszenie zdjęć, także tych, którzy już nie mieszkają w Mierzeszynie, a mają takie zdjęcia w swoich rodzinnych albumach - dodaje Ewa Papis. - Chcemy, żeby ten zbiór tych zdjęć był tu na miejscu. Zdjęcia nam przekazywane są skanowane na specjalnym skanerze i oddawane.
Także wracają do rodzinnych albumów. Dzięki zeskanowaniu na odpowiednim sprzęcie można dojrzeć wiele detali, których na tych często malutkich, podniszczonych fotografiach nie sposób dojrzeć. Jeśli potrzeba, przechodzą też retusz, obróbkę, by wydobyć jak najwięcej szczegółów i by były jak najlepszej jakości.

Wywiad z Pauliną Gałązką o "Dziewczynach z Dubaju" i "Furiozie"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie