Pruszcz Gdański: Obrazy inspirowane naturą i jej zmiennością tworzy pruszczanka na co dzień zajmująca się architekturą i wnętrzami [ZDJĘCIA]

Danuta Strzelecka
Danuta Strzelecka
Pomimo wykształcenia technicznego zawsze chętnie edukowała się w kierunku artystycznym. Po latach rozwoju firmy zapragnęła powrotu do malarstwa. Rozmowa z pruszczanką Iloną Paleńczuk, której wystawa „Przemiany” niedawno gościła w Galerii Szary Ganek w Pruszczu Gdańskim.

Pruszczanka Ilona Paleńczuk skończyła studia na Politechnice Gdańskiej, na co dzień zajmuje się architekturą wnętrz. Malarstwo było jej pasją od szkoły średniej. Liczne podróże zawodowe nie pozwoliły jednak pani Ilonie regularnie malować. Robiła to okazjonalnie. Do swojej pasji powróciła w ubiegłym roku. Powstała seria obrazów z cyklu „Przemiany”.

Skończyłaś studia na Politechnice Gdańskiej, na co dzień zajmujesz się architekturą wnętrz. Skąd więc ta pasja do malowania?

Tak naprawdę już od szkoły średniej miałam marzenia o tym, by malować. Parę lat temu, kiedy podejmowałam decyzję o wyborze kierunku technicznego w swoim życiu, odłożyłam to marzenie na bok. Zdobyłam dyplom, założyłam pracownię projektową ip-design, która zajmuje się architekturą i wnętrzami i działa do tej pory. Jest to dla mnie niesamowita przygoda, która bardzo dużo uczy i daje dużo satysfakcji.

Do mojej dawnej pasji - malarstwa - udało mi się powrócić w ubiegłym roku. Chociaż, tak naprawdę towarzyszyła mi od lat, tylko była trochę uśpiona. Przez mój intensywny tryb życia nie mogłam regularnie malować. Dużo jednak chodziłam na wystawy, miałam sporo przemyśleń na temat sztuki. Po przerwie na nowo odkryłam malarstwo. Efektem tego są obrazy, które powstały właśnie w 2018 roku.

zobacz: Wernisaż wystawy Ilony Paleńczuk w Szarym Ganku - ZDJECIA, WIDEO

Przeważa w nich tematyka morska. Dlaczego?

Woda kojarzy mi się ze zmiennością. Na fale, ich kształt, wpływa i słońce, i wiatr, i prądy morskie. Dzięki czemu tak naprawdę widzimy jakieś urywki, które są pokazane na kadrach w obrazach, ale to trwa tylko chwilę. I tak jest także w życiu. Mamy różnego rodzaju podejście i przemyślenia, ale tak naprawdę to znów trwa tylko przez chwilę. To jest taka ulotność, którą chciałabym zatrzymać i pokazać na obrazach.

Natura uspokaja?

Tak. Daje trochę oddechu od tego świata codziennego, zapracowania. Podróże, spacery działają na mnie kojąco. Wracając później do domu przed sztalugą mogę przedłużyć ten proces takiego zamyślenia i relaksu w życiu. W tej serii jest to głównie przyroda. Niektóre obrazy są wynikiem spacerów nad morzem, inne podróży w góry, np. do Gruzji.

czytaj:Etat zamieniła na wlasną firmę. Pruszczanka Lucyna Tumasz szyje z pasji, którą przekazała jej babcia - ZDJĘCIA

Kiedy zaczyna się praca nad obrazem?

U mnie początki są w plenerze. Robię dużo zdjęć w trakcie podróży, spaceru. Są one jakby początkiem przygotowań do obrazu. Później wracając do domu szukam jakiś rozwiązań. Oglądam te zdjęcia i wybieram te, w których podoba mi się światło, kadr. Które mają dla mnie coś przyjaznego i ciekawego do dalszego odkrycia. I to jest początek do przygotowania konkretnego kadru pod obraz.

Czy od razu wiesz jak będzie wyglądał obraz?

Zdarzało mi się, że w trakcie procesu malarstwa miałam jakiś konkretny pomysł na obraz a później się okazywało, że wynikiem jest coś zupełnie innego. W trakcie pracy te obrazy transformowały się i szły w innym kierunku niż myślałam, że będą wyglądać. To jest też niesamowite w sztuce, że w obrazach i tworzeniu wynik potrafi nawet samego autora zaskakiwać.

Czy malowanie jest podobne do projektowania?

Nie. To zupełnie inne procesy. W projektowaniu wiem, co ma mam robić po kolei, jakie są etapy i kiedy skończę. W malarstwie tego nie wiem, ile zajmie mi proces tworzenia.

czytaj:Chcą pomóc rodzinie z Pruszcza z dwójką niepełnosprawnych chłopców. Zbiórka na samochód z platformą na wózek inwalidzki

Od czego to zależy?

Od prac. U mnie, raczej nigdy to nie jest tak, że za jednym razem zaczynam i kończę. Przy robieniu pierwszych szkiców powstaje jakiś zarys, pomysł. Jest on mniej lub bardziej rozbudowany. Później obraz odkładam, by za parę dni, po miesiącu a w niektórych przypadkach po kilku dobrych miesiącach, wrócić do niego i znaleźć odpowiedź na pytanie, jak dalej pokierować, żeby wyglądał. Czasami było tak, że niektóre obrazy były dosyć niesforne i byłam ciągle niezadowolona z ich wyglądu. Czasami jest tak, wyciągam, patrzę i mówię - o nie, ty jesteś już gotowy i podpisuję.

Podpis oznacza, że obraz jest już skończony?

Dla mnie tak.

Co będzie następne?

Sądzę, że wychodzę z etapu fal. Tutaj na tej wystawie widać powoli to przejście z etapu morskiego na kierunek związany z górami, krajobrazami.

Zobacz: Wernisaż wystawy Ilony Paleńczuk w Galerii Szary Ganek w Pruszczu Gdańskim

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie