Nie nudził się, kto wybrał się w niedzielę do amfiteatru faktorii w Pruszczu Gdańskim. Artur Andrus potrafił nawiązać dobre relacje z widownią, która wraz z nim śpiewała piosenki i zaśmiewała się do łez z jego wesołych wierszy.

Na początku koncertu artysta zastrzegł, że śpiewa z braku myśli, albo z nadmiaru myśli, a widzowie, jeśli chcą mogą według tego klucza rozróżniać jego piosenki. Na początku zaśpiewał „ Nie zaczynaj” oraz „Babę na psy” i już publiczność była rozbawiona. Były piosenki o carycy mokrego śniegu i o sportowcach. Na koniec artysta zostawił publiczności najbardziej oklaskiwane „Cyniczne córy Zurychu” oraz „ Piłem w Spale”.

- Często bywam na spektaklach teatralnych i koncertach Faktorii Kultury – przyznała Ewa Ławniczak z Pruszcza Gdańskiego. - Nie mogłam opuścić występu Artura Andrusa. Jego piosenki i wiersze są zawsze dobre. Ta forma kulturalnego dowcipu bardzo mi się podoba. Przed koncertem liczyłam na cyniczne córy oraz picie w Spale i nie zawiodłam się. Andrus wypadł wspaniale.

- Do amfiteatru przychodzę chętnie i najczęściej z wnukami – powiedział Władysław Sokołowski z Pruszcza Gdańskiego. Dzisiejszy koncert bardzo mi się podobał. Wydaje mi się, że od Artura Andrusa, nikt lepszy nie pojawi się na pruszczańskiej scenie w tym roku.


Info z Polski. Przegląd wiadomości z tygodnia (29.06)

Imprezy

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!