Wybierz region

Wybierz miasto

    Wieczór srebrnych gwiazd

    Autor: Magdalena Rusakiewicz

    2003-12-15, Aktualizacja: 2004-12-18 16:51

    Mecz wspomnień. Wieczór wspomnień. Noc w wspomnień. W roli głównej tych wydarzeń sześciu srebrnych chłopców polskiej koszykówki oraz ich trener - Witold Zagórski.

    Mecz wspomnień. Wieczór wspomnień. Noc w wspomnień. W roli głównej tych wydarzeń sześciu srebrnych chłopców polskiej koszykówki oraz ich trener - Witold Zagórski. Ekipa, która pod jego wodzą osiągnęła największy sukces w męskiej koszykówce zdobywając wicemistrzostwo Europy w 1963 roku, spotkała się w minioną sobotę w Gdańsku.


    Dziś cudowne dzieci polskiego basketu są grubo po sześćdziesiątce. O tym, że grali w kosza zdradza tylko wzrost. Niektórzy są nadal szczupli, ale inni dorobili się okrągłego brzuszka. Ich ciała zmagają się z przypadłościami podeszłego wieku. Ich dusze i charaktery są wciąż młode. Skorzy do śmiechu, żartów, kawałów... Te słychać było nawet z szatni, gdzie przygotowywali się do towarzyskiego spotkania z juniorami starszymi TKKF Neptun Gdańsk.

    - Kto ma już rozrusznik serca? A kto protezę - pytał Andrzej Pstrokoński.
    Koledzy kwitowali te pytania śmiechem. Wszyscy. Także trener Zagórski. Zachowywali się w szatni jak czterdzieści lat temu. Wówczas także byli skorzy do żartów.
    - Brylował zawsze Andrzej - wspomina Stanisław Olejniczak. - Ale naszemu trenerowi też na humorze nie zbywało.

    I choć na boisku AWFiS nie pojawił żaden z sześciu przybyłych do grodu nad Motławą srebrnych koszykarzy Witolda Zagórskiego, to oni byli w centrum zainteresowania przybyłych na spotkanie prominentów i działaczy koszykówki.
    - Podpadłem trenerowi i ten postanowił posadzić mnie za karę na ławce - tłumaczył swoją absencję Mieczysław Łopatka, niegdyś najlepszy środkowy w Europie. - Poza tym nie mam aktualnych badań lekarskich - dodał z uśmiechem.

    Prawda jest jednak taka, że Miecio, dziś poważny bizmesmen, siedział na ławce, bo przeszedł niedawno operację oczu. Wysiłek po zabiegu był dla niego niewskazany. Łopatka dzielnie asystował więc Witoldowi Zagórskiemu jako drugi trener drużyny. Obaj panowie zasiedli wśród zawodników ubrani w garnitury i pod krawatem.
    - W amerykańskim stylu - podkreślał selekcjoner Zagórski. - Ale jak show, to show!

    Na ławce rezerwowych siedzieli też ulubieniec gdańskiej publiczności Zbigniew Dregier oraz Andrzej Pstrokoński. Ten drugi żartował.
    - Mam rozrusznik serca, niedawno wstawiono mi protezę stawu biodrowego. Z żelaza - podkreślał. - Biało-czerwony strój kadry mam na sobie po raz 201. Tym razem siedzę na ławce. Należy mi się. Wcześniej trener nie dawał mi chwili wytchnienia...

    Z trybun oglądał mecz Stanisław Olejniczak.
    - Bałem się kontuzji. O tą nietrudno w naszym wieku. A przede mną w najbliższym czasie umówione spotkanie w tenisa ziemnego. A potem wypad na narty. Nie mogłem więc sobie pozwolić na ryzyko urazu - tłumaczył pan Stanisław.
    Olejniczak nie odmówił sobie jednak udziału w konkursie rzutów wolnych, który został rozegrany w środku meczu. Wyszedł na parkiet w garniturze w obuwiu niczym nie przypominającym tego do gry w kosza. Rzucał, trafiał, więc wygrał. W finałowej rozgrywce na trzy rzuty, trzy przedziurawiły kosz.

    - No cóż forma zwyżkuje - podkreślał z zadowoleniem.
    Kto więc nie mógł wyjść na parkiet, to kibicował z trybun. Ale na boisku pojawiły się inne gwiazdy polskiej koszykówki sprzed lat. Jerzy Świątek, profesor Jerzy Młynarczyk, który rozegrał w kadrze swoje 113 spotkanie. Dzielnie zastępowali niedysponowanych kolegów. Nie dali jednak rady dużo młodszym od nich Juniorom Starszym. Gwiazdy przegrały 51:59.
    Sprawca całego zamieszania, organizator zlotu "chłopaków Zagórskiego" - Marek Szatkowski, grający w barwach Neptuna tak skomentował wynik.

    - Nasza drużyna była nieco młodsza. Ale trudno znaleźć koszykarzy, którzy wiekiem odpowiadaliby medalistom i reprezentantom kadry narodowej, a w dodatku jeszcze byli sprawni do gry. Ten mecz był zabawą. Okazją do spotkania byłych sław.

    Ostatni raz Witold Zagórski widział się ze swoimi podopiecznymi dziesięć lat temu - we Wrocławiu. Zawodnicy spotkali się, by powspominać stare, dobre czasy. W między czasie ze srebrnej dwunastki odszedł Andrzej Nartowski. Zmarli też Marek Sitkowski i Bogdan Likszo. Czterech los zagnał do Francji. Wiesława Langiewicza, Jerzego Piskuna, Janusza Wichowskiego i Zbyszka Dregiera, który jako jedyny przybył spotkać się z kolegami. Reszta ekipy zjechała do Gdańska.

    - Jeszcze się poznajemy - wciąż żartował Pstrokoński. - Kiedy przestaniemy, to powiem, że jesteśmy już naprawdę starzy.
    - Być może to nasze ostatnie spotkanie. Lat nam przybywa i powoli kończy się nasz czas - mówił Stanisław Olejniczak. - Teraz siądziemy i pogadamy. Aż do świtu, jak dawniej...



    Gwiazdy - Juniorzy 51:59

    Drużyna gwiazd: Andrzej Pstrokoński, Jerzy Świątek, Jerzy Młynarczyk, Piotr Bobrowski, Jerzy Żytkowski, Andrzej Chmarzyński, Leszek Roupert, Zbigniew Dregier

    trener: Witold Zagórski

    Juniorzy Starsi: Jerzy Lisiak, Marek Szatkowski, Andrzej Jezierski, Piotr Karczewski, Michał Bielas, Józef Tomaszewski, Jan Jargiełło

    trener: Marek Szatkowski

    Sonda

    Czy chcesz utworzenia województwa Środkowopomorskiego?

    • NIE (60%)
    • TAK (28%)
    • NIE OBCHODZI MNIE TO (12%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.