Wybierz region

Wybierz miasto

    Tragedia na drodze.Zginęła 17-latka

    Autor: Krystyna Paszkowska

    2001-06-20, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24

    Pijany kierowca Volkswagena Busa uderzył w 17-letnią dziewczynę, jadącą na rowerze poboczem jezdni. Po wypadku nawet nie zainteresował się losem potrąconej. Katarzyna R. zmarła w drodze do szpitala.

    Pijany kierowca Volkswagena Busa uderzył w 17-letnią dziewczynę, jadącą na rowerze poboczem jezdni. Po wypadku nawet nie zainteresował się losem potrąconej. Katarzyna R. zmarła w drodze do szpitala. Do tragedii doszło w Wielkim Garcu, gm. Pelplin w poniedziałek około godz. 19.


    Agnieszka Sikora wraz Kasią R. wracały od koleżanki z Międzyłęża do domu do Pelplina. Dziewczyny jechały poboczem drogi lokalnej wiodącej z Małych Walichnów w kierunku Rudna jedna za drugą w odległości około 2-3 metrów. Kiedy zbliżały się do przystanku PKS w Wielkim Garcu, za nimi nagle pojawił się VW Bus.
    - Poczułam bardzo silny podmuch powietrza - powiedziała nam A. Sikora. - Rozpędzone auto przejechało obok mnie bardzo blisko i z ogromną siłą uderzyło w plecy jadącej przede mną Kasi. Kierowca nawet nie próbował hamować. Wlókł Kasię przez pewien czas na masce, po czym wyrzucił do przydrożnego rowu. Odjechał równie szybko jak się pojawił.


    Agnieszka zeskoczyła z roweru. Podbiegła do koleżanki. Widząc, że sama nie jest w stanie jej pomóc wybiegła na drogę i zatrzymała jadący samochód. Kierowca auta zawiadomił pogotowie ratunkowe i policję.
    Kasia zmarła w karetce pogotowia w drodze do szpitala około 1,5 godziny po wypadku.
    - Kasia tryskała energią. Uśmiech nigdy nie znikał z jej twarzy. Pijany kierowca zamordował naszą koleżankę i może jeszcze się okaże, że biedaczyna ma rodzinę i nie może w pełni odpowiadać za to co zrobił. Naszym zdaniem, to nie są żadne okoliczności łagodzące - mówią zapłakane koleżanki Katarzyny R.


    Lucyna O., u której w poniedziałek w Międzyłężu, gm. Pelplin były Kasia R. i Agnieszka Sikora o tragedii dowiedziała się wczoraj rano jadąc do szkoły autobusem. Poprzedniego dnia, jak tylko koleżanki wyjechały od niej do domu Lucyna dosłownie bombardowała Kasię SMS-ami, prosząc o potwierdzenie, że obie bezpiecznie dojechały do domu.
    Agnieszka jeszcze nie otrząsnęła się po śmierci koleżanki. Nadal nie może uwierzyć, że Kasia nie żyje.


    - Byłam pewna, że Kasia przeżyje - mówi Agnieszka. - Widziałam jak samochód maską uderzył ją prosto w kręgosłup. Obawiałam się, że Kasia może zostać kaleką na całe życie. Wyglądała strasznie, była cała sina, ale widziałam, że reaguje na moje prośby żeby nie zasypiała. Krzyczałam żeby jeszcze trochę wytrzymała, żeby nadal oddychała.


    Gdyby przy Kasi nie było Agnieszki prawdopodobnie nikt nawet nie zauważyłby, że w zarośniętym rowie leży ciężko ranna dziewczyna.
    Mieszkańcy pobliskich miejscowości mówią, że chociaż drogą nie jeżdżą zbyt często samochody, to jest bardzo niebezpiecznie. - Jeżdżą jak wariaci - mówi zatrzymany mężczyzna. - Niejeden z kierowców prowadzi po pijaku. Szkoda, że policja nie jeździ tą drogą częściej.


    Od powiadomienia policji do zatrzymania auta mordercy minęło dosłownie kilka minut. Kierowca busa na widok radiowozu próbował salwować się ucieczką. Nie udało mu się. Vw z mocno wgniecionym prawym bokiem policjanci z tczewskiej drogówki zatrzymali na drodze krajowej nr 1 w Gręblinie. 34-letni tczewianin, kierowca busa miał w wydychanym powietrzu 2,51 promila alkoholu. Jeden z jego kompanów - niespełna 2 promile, zaś drugi nie zgodził się na badanie alkomatem. Pobrano od niego krew. Cała trójka przebywa w izbie zatrzymań tczewskiej policji.

    Sonda

    Czy chcesz utworzenia województwa Środkowopomorskiego?

    • NIE (60%)
    • TAK (28%)
    • NIE OBCHODZI MNIE TO (12%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.