Wybierz region

Wybierz miasto

    "Pożyczone" na remont

    Autor: Jarosław Stanek

    2003-12-11, Aktualizacja: 2004-12-18 16:53

    Skórcz. Zamiast do MOPS meble za 6,5 tys. zł trafiły do gabinetu urzędnika W Skórczu wczoraj zawrzało. Do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej kupiono meble wartości 6504 zł. Na tym jednak nie koniec.

    Skórcz. Zamiast do MOPS meble za 6,5 tys. zł trafiły do gabinetu urzędnika


    W Skórczu wczoraj zawrzało. Do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej kupiono meble wartości 6504 zł. Na tym jednak nie koniec. Zamiast w ośrodku, meble wylądowały w gabinecie Andrzeja Klina, inspektora ds. inwestycji. Stały tam prawie przez pół roku. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że inspektor Klin jest mężem dyrektorki MOPS, Anny Klin.
    "Prezent" nie spodobał się radnemu Gerardowi Reimusowi, który postanowił sprawę ujawnić. Złożył doniesienie m.in. do starogardzkiej prokuratury, uzasadniając, że meble użytkowane są niezgodnie z przeznaczeniem.


    - Pieniądze MOPS powinny być wykorzystane na pomoc dla potrzebujących, a nie na nowe umeblowanie - mówi radny Reimus. - W naszym miasteczku jest wielu biednych ludzi i to im powinno się przede wszystkim pomagać.


    O wyjaśnienie sprawy poprosiliśmy wczoraj burmistrza Skórcza Tadeusza Zielińskiego. Początkowo tłumaczył, że meble zostały użyczone urzędowi na czas remontu siedziby MOPS. Przyznał jednak, że żadnych prac renowacyjnych w ośrodku nie było.


    - Po prostu nie mamy na to pieniędzy - stwierdził.
    Później jednak oświadczył, że do czasu zakończenia postępowania prokuratorskiego i ogłoszenia wyników kontroli, nie będzie komentował sprawy i wycofuje swoje wcześniejsze stwierdzenia.


    Kontrolę na wniosek radnego Reimusa pracownicy Urzędu Wojewódzkiego przeprowadzili kilka dni temu. Jednak meble dziwnym trafem, przed wizytą urzędników, powróciły do MOPS.


    - Kiedy osoba kontrolująca przyjechała na inspekcję, meble stały tam, gdzie stać powinny, czyli w pomieszczeniach MOPS - mówi Anna Dyksińska, rzecznik Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku. - Nie doszukaliśmy się więc żadnych nieprawidłowości.


    O wynikach kontroli burmistrz dowiedział się od nas wczoraj po południu. Wyraźnie przyjął je z ulgą. Stał się bardziej rozmowny. Dodał, że pieniądze na zakup mebli otrzymał jako dotację z Urzędu Wojewódzkiego.


    - Mam też umowę użyczenia, więc uważam, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem - dodał Tadeusz Zieliński.
    Dlaczego jednak meble umieszczono w gabinecie męża dyrektorki MOPS, skoro w ośrodku nie prowadzono żadnych prac? Na to pytanie nikt nie był w stanie nam wczoraj odpowiedzieć. Zarówno Andrzeja Klina, jak i jego żony, nie było wczoraj w pracy. W domu ich też nie zastaliśmy, a telefonów nie odbierali.


    Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Starogardzie Gd. - Jest jeszcze za wcześnie na jakieś wnioski. Potrzebujemy czasu, aby zbadać tę sprawę - mówi Jarosław Struczyński, szef starogardzkiej prokuratury.

    Sonda

    Czy chcesz utworzenia województwa Środkowopomorskiego?

    • NIE (60%)
    • TAK (28%)
    • NIE OBCHODZI MNIE TO (12%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.