Wybierz region

Wybierz miasto

    Pogotowie pogrzebowe

    Autor: Dorota Abramowicz

    2003-12-09, Aktualizacja: 2004-12-18 16:55

    Jeśli wezwanie karetki od 1 stycznia 2004 roku będzie nieuzasadnione, zapłacimy nawet 400 zł. Jeśli się pomylimy, możemy przypłacić to życiem. A to już nie będzie pogotowie ratunkowe, tylko pogrzebowe.

    Jeśli wezwanie karetki od 1 stycznia 2004 roku będzie nieuzasadnione, zapłacimy nawet 400 zł. Jeśli się pomylimy, możemy przypłacić to życiem. A to już nie będzie pogotowie ratunkowe, tylko pogrzebowe.

    I jeśli nic się nie zmieni, "Dziennik Bałtycki" wystąpi o zmianę nazwy tej instytucji.
    W przyszłym roku Narodowy Fundusz Zdrowia będzie płacił pogotowiu jedynie za ratowanie życia, pomoc poszkodowanym w wypadkach, przy porodach, w razie nagłego pogorszenia zdrowia. W związku z tym zakontraktował jedynie usługi karetek reanimacyjnych i wypadkowych. Koszt jednego wyjazdu erki to około 400 złotych. Za pomyłkę płaci wzywający. Obecnie do chorych jeżdżą jeszcze karetki ogólnolekarskie, tańsze o połowę. Od stycznia za karetki ogólne NFZ już nie zapłaci. Odpowiedzialni za całodobową opiekę medyczną będą lekarze pierwszego kontaktu. To oni w środku nocy mają zadecydować, czy warto wzywać karetkę.


    Część przychodni, choć jeszcze nie podpisała umów z NFZ, zadecydowała już o zapłaceniu pogotowiu za wyjazdy do "swoich" chorych, po 30 groszy miesięcznie od pacjenta. Inne czekają. - Czeka nas ciężka paranoja - twierdzi dr Karpiński.


    - Proszę sobie wyobrazić, że w Centrum Powiadamiania Ratunkowego najpierw pytają, gdzie mieszkamy, a potem dopiero wysyłają lub nie, karetkę.


    Nie można "majstrować" przy ratowaniu życia - denerwują się trójmiejscy lekarze. - Pozostawienie na ostatnie dni przed końcem roku decyzji, kto i jak będzie jeździł przez całą dobę do chorych jest skrajnie nieodpowiedzialne!
    O zagrożeniach dla prawidłowego funkcjonowania systemu ratownictwa na Pomorzu zawiadomiono w ubiegłym tygodniu Urząd Marszałkowski.


    Do końca tego roku bezpieczeństwo 440 tys. mieszkańców Gdańska zapewniają 4 karetki reanimacyjne, 3 wypadkowe i 3 ogólne. Od stycznia te ostatnie zostaną oddane do WKTS, a 30 osób będzie zwolnionych z pracy. Jeśli nie będziemy pewni, że ulegliśmy wypadkowi, rodzimy dziecko lub umieramy - powinniśmy zadzwonić w środku nocy do swojego lekarza.


    - W ramach kontraktów lekarze poz powinni zapewnić opiekę całodobową - mówi Mariusz Szymański, rzecznik NFZ.


    - Nocne wyjazdy do pacjentów? To absurd - twierdzi Ryszard Siemaszko, prezes NZOZ Morena. - Najgorzej, że dopiero 29 grudnia podpisujemy umowy z NFZ. Wtedy na organizację pomocy może być za późno. Już teraz zadecydowaliśmy, że zapłacimy pogotowiu za wyjazdy do naszych chorych.


    Miesięczne poczucie bezpieczeństwa będzie kosztować 30 groszy za głowę. - Niektóre przychodnie chcą płacić, inne nie - mówi dr Jerzy Karpiński, dyrektor gdańskiego pogotowia.
    W Gdyni prawdopodobnie wszystkie przychodnie złożą się na karetki ogólnolekarskie. W Sopocie - nie ma jeszcze ani jednej oferty


    Pewne jest tylko jedno - jeśli wezwiemy "erkę" bezzasadnie, to będziemy płacić. Nawet kilkaset złotych! Urzędnicy NFZ twierdzą, że nie pacjenci a lekarze poniosą koszty wezwania karetki.
    Jak wzywający pomocy oceni stan zagrożenia życia? Według urzędników NFZ wstępną diagnozę powinien postawić telefonicznie dyspozytor.


    - Nikt przez telefon diagnozy nie stawia! To sprzeczne z pierwszą zasadą medycyny - mówi dr Remigiusz Loroch, kierownik sopockiego pogotowia. - Wahania, gdzie dzwonić po pomoc i obawy przed opłatami za wezwanie karetki mogą mieć tragiczne skutki.


    Jeśli nie udzieli się pomocy w ciągu pierwszych 60 minut, szanse chorego maleją o ponad połowę.

    Sonda

    Czy chcesz utworzenia województwa Środkowopomorskiego?

    • NIE (60%)
    • TAK (28%)
    • NIE OBCHODZI MNIE TO (12%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.