Wybierz region

Wybierz miasto

    Naciski wiceburmistrza?

    Autor: Arkadiusz Gancarz

    2003-12-08, Aktualizacja: 2004-12-18 16:57

    Zygmunt Rzaniecki, wiceburmistrz Pruszcza Gd., od stycznia straci posadę. Miał on usłyszeć od swojego szefa Janusza Wróbla, burmistrza Pruszcza, że traci stanowisko za protekcję i załatwianie pracy znajomym.

    Zygmunt Rzaniecki, wiceburmistrz Pruszcza Gd., od stycznia straci posadę. Miał on usłyszeć od swojego szefa Janusza Wróbla, burmistrza Pruszcza, że traci stanowisko za protekcję i załatwianie pracy znajomym.


    - To bzdura. Sprawa jest dla mnie niezrozumiała - mówi Rzaniecki. - Z dnia na dzień podziękowano mi za pracę. Usłyszałem, że nie ma dla mnie powrotu ze zwolnienia.
    Janusz Wróbel początkowo twierdził, że rozstanie z zastępcą podyktowane jest reorganizacją w magistracie.


    - Chcę zmniejszyć wydatki na administrację - tłumaczył. - Od stycznia osobiście przejmę dotychczasowe obowiązki pana Rzanieckiego.


    Na pytanie o dwutygodniową nieobecność i nagłą chorobę swojego zastępcy burmistrz odparł już bez ogródek.


    - Gdy byłem w szpitalu, pan Rzaniecki, wykorzystując swoje stanowisko, wywarł nacisk na dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej. Zaproponował, by zatrudniła jego znajomą - mówi Janusz Wróbel.


    Pani dyrektor nie zgodziła się. Wówczas wiceburmistrz miał zagrozić jej konsekwencjami. Joanna Przybyś, dyrektor MBP, odmówiła wypowiedzi w tej sprawie.
    Zastępca wezwany do szefa na rozmowę ponoć nie zaprzeczył oskarżeniom. Panowie postanowili zakończyć współpracę.


    - Nie zamierzam składać wypowiedzenia - mówi Zygmunt Rzaniecki. - Na pewno będę się odwoływał, nawet w Sądzie Pracy.

    Sonda

    Czy chcesz utworzenia województwa Środkowopomorskiego?

    • NIE (60%)
    • TAK (28%)
    • NIE OBCHODZI MNIE TO (12%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.